Запитайте AI-гіда:

Hlybochok to wieś na Ukrainie, w wiejskiej wspólnocie terytorialnej Velykokuchurivska w rejonie Storozhynets , w obwodzie czerniowieckim. Wieś położona jest nad rzeką Hirskyi Tikych. Liczy prawie 1200 mieszkańców. Centrum rejonowe Storożyńca oddalone jest o 4 km, a centrum regionalne Czerniowiec - o 20 km.

Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1718 roku. Istnieją dwie główne wersje nazwy wsi: od głębokiej części rzeki, gdzie znajduje się Hlybochok, lub od skrzyżowania w centrum, które dzieli ją na 4 części - każda należąca do sąsiednich wiosek. W czasach Rusi Kijowskiej przez osadę przechodziła główna linia umocnień wojskowych - wężowych wałów o wysokości 10-20 m, chroniących ją przed atakami ludów stepowych.

Najciekawszym zabytkiem wsi jest dwumetrowa cerkiew ulowa znajdująca się po obu stronach drogi Czerniowce-Storożec.

Hlybochok to piękna wioska w górach Pidhirna, która fascynuje swoim niesamowitym pięknem, pracowitymi ludźmi i dobrymi gospodarzami. Hlybochok ma swoją własną historię, która odzwierciedla główne wydarzenia życia społecznego, które miały miejsce na przestrzeni wieków na Bukowinie. Istnieje wiele legend, wierszy, opowieści o smutkach i radościach życia wsi, które są wciąż żywe wśród jej mieszkańców. Wieś położona jest na pagórkowatym i zalesionym terenie, poprzecinanym wąwozami i jarami. Wieś wzięła swoją nazwę od małego strumienia, który bierze swój początek w lasach w pobliżu wsi Ropcha, a następnie zamienia się w małą rzekę o nazwie Hlybochok.

Historycznie, w centrum wsi znajduje się skrzyżowanie dróg. Dzieli ono obszar na cztery części, z których każda należy do sąsiedniej wsi. Jedna ulica prowadzi do Kamianki, inna do Sniachiv, jeszcze inna do Storozhynets, a największa do Stari Broskivtsi.

Chociaż sąsiedzi często należą do różnych społeczności, lokalny mieszkaniec Mykola Adamovych mówi: "To skrzyżowanie stało się swego rodzaju skrzyżowaniem jedności, które na pierwszy rzut oka jest tylko nazwą, ale w rzeczywistości łączy nas wszystkich na wiele sposobów".

Wieś istnieje jednak na mapie dzielnicy. Przy wjeździe do niej znajduje się nawet tablica z tą nazwą. Dlatego, aby nie mylić czytelników, będziemy nazywać to piękne miejsce w Bukowinie Hlybochok. Ta wieś z pewnością wygląda inaczej niż jej bogaci sąsiedzi, Kamianka i Mykhalcha. Jest zbyt prosta i biedna. Nie jest rozwinięta w nowoczesny sposób. Ponad 1200 osób mieszka w wiosce, która ma 500 metrów. Kilka rodzin jest wielodzietnych. Jest niewielki odsetek ludzi, którzy wyjeżdżają za granicę do pracy. Ale jest też duży odsetek młodych ludzi, którzy nie spieszą się z powrotem do Hlybochok po studiach na uniwersytetach. Wioska jest niewielka, ale ma własną szkołę, kościół, klub, sklepy, oddział ratunkowy i położniczy oraz bibliotekę.

Obecny budynek szkoły był pierwotnie przedszkolem. Później został przekształcony w przedszkole Starobroske, a następnie w szkołę podstawową Starobroske. Niedawno, w 1999 r., otwarto tu szkołę Hlybochkivska I-II stopnia. Do szkoły uczęszcza 105 uczniów. Są klasy z 8 uczniami i klasy z 16 uczniami. Uczniowie klas 10-11 muszą kontynuować naukę w szkołach w Storożyńcu. Nie ma przedszkola, chociaż rodzice chętnie posłaliby swoje dzieci do placówek opiekuńczych. "Idealnie byłoby stworzyć kompleks edukacyjny, ale problem polega na tym, że nie ma wystarczającej liczby pomieszczeń. Pomyślmy, 9 klas - 9 sal, pokój nauczycielski i to wszystko. Nie ma sali gimnastycznej. Wychowanie fizyczne odbywa się na korytarzu, a przy dobrej pogodzie - na zewnątrz.

Jest więc wystarczająco dużo niedogodności, ale nie ma perspektyw. Pomimo tego, że wieś została zgazyfikowana ponad pięć lat temu, szkoła nadal korzysta z ogrzewania piecowego. Kierownictwo szkoły widzi w tym tylko zalety. "Nawet przy silnych mrozach dzieciom jest ciepło w klasach. Spalamy tyle, ile potrzebujemy, nie oszczędzamy, ogrzewamy piece z korytarza, więc w klasach nie ma kurzu ani dymu. Jeśli sponsor znajdzie sposób na gazyfikację szkoły, na pewno nie będziemy mieli nic przeciwko, ale nie narzekamy na to, co mamy" - mówi Valeriia Ilyka, dyrektor szkoły.

Kościół św.

Niedawno na skrzyżowaniu czterech wspólnot terytorialnych i trzech ulic - Nazarija Jaremczuka, Wołodymyra Iwasiuka i Iwana Mykołajczuka - zbudowano wspaniały kościół, będący spełnieniem marzeń wszystkich mieszkańców Hłyboczoka. Jerzego, 6 maja 1999 r., położono kamień węgielny pod ten wspaniały budynek. Dopiero 12 lat później parafianie i goście zebrali się, aby poświęcić kościół, który został ostatecznie ukończony i udekorowany zgodnie ze wszystkimi kanonami. To właśnie Mykoła Adamowycz Adamowycz, wraz z nieżyjącym już Mirceą Adamowyczem i Wasylem Nyahulem, po raz pierwszy wyrazili marzenie o budowie kościoła, a następnie zaczęli realizować ten pomysł. Nie trzeba wyjaśniać, ile przeszkód biurokratycznych i różnych konwencji napotkano.

Nabożeństwo trwa od pierwszego dnia wmurowania kamienia węgielnego. Śnieg, deszcz, upał, a wierni przychodzili posłuchać kazania i pochylić głowy w modlitwie. Rozmawiając z parafianami, można usłyszeć o tym, jak na zmianę pracowali na budowie, przygotowując obiady dla rzemieślników zatrudnionych aż z Galicji. Najbardziej aktywni w budowie byli H. M. Swereda i rodzina Horochiwskich, rodzina Mykoły Adamowycza, Mariia Antoniak i wielu innych.

Wieś nie ma własnej rady wiejskiej, ponieważ należy do różnych wspólnot terytorialnych. Od ponad 10 lat mieszkańcy Hlybochok proszą władze o odłączenie się i stworzenie własnej infrastruktury, od rady wiejskiej po przedszkole. "Mieszkańcy wsi cierpią z powodu konsolidacji i optymalizacji, które władze aktywnie wdrażają w całym kraju. W tym roku zamknięto pocztę, a ludzie muszą jeździć do dzielnicy, aby płacić za media. Nigdy nie mieliśmy apteki. Emeryci i renciści, którzy często chorują, muszą udawać się po leki do centrum okręgowego. A nasza wieś nie jest aż tak słabo zaludniona, żeby pozbawiać ludzi najpotrzebniejszych do życia dóbr" - mówi mieszkaniec wsi, zastępca M.I. Sołtych.

Nasza wieś jest niewielka, ale słynie z wielu rzemieślników ludowych: stolarzy, hafciarek, pysankarzy. Słynną pysankarką z naszej wsi jest Stefania Kowaliuk.

Urodziła się we wsi Stari Broskivtsi, w zwykłej chłopskiej rodzinie, która pielęgnowała i przestrzegała ludowych zwyczajów, tradycji i obrzędów. Każdego roku, wiosną, w Wielki Czwartek, przed Wielkanocą, babcia Frozyny kąpała się, zakładała białą lnianą koszulę, nakrywała głowę białą chustką, odmawiała modlitwę i siadała przy szopce, by "pisać" pisanki. W domu panowała cisza, tylko mała Stefa z zaciekawieniem przyglądała się babci i wypytywała ją o tajniki robienia pysanek. Stara babcia Froziny chętnie odpowiadała na pytania wnuczki, zaszczepiając w niej miłość do tradycji ludowych. W pracy babcia opowiadała wnuczce legendy o pysankach i pisankach. Oto jedna z nich.

"Kiedy źli ludzie prowadzili Chrystusa na ukrzyżowanie na Golgotę, rzucali w niego kamieniami. A małe dzieci, które bardzo go kochały, biegły przed nimi i zbierały te kamienie na swoje piersi, aby było ich mniej. Wyrzucały je więc z Jego łona i zamieniały w pisanki! Tak Matka Boża dziękowała małym dzieciom za ich dobre serca. I od tego czasu każdy chrześcijanin maluje pisanki, aby przypomnieć sobie i swoim bliźnim, że Pismo Pańskie się wypełnia i wypełni się do końca...".

Już w wieku 8 lat Stefa zaczęła opanowywać najprostsze elementy malarstwa, ponieważ jej babcia spieszyła się, aby przekazać swoje umiejętności i talent swojej jedynej wnuczce. Jakże szczęśliwa była jej babcia, że wnuczka okazała się zdolna.

Inną znaną osobą jest stolarz, człowiek o złotych rękach, zaznajomiony z różnymi technikami obróbki drewna - pan Dmytro Spinzak. Urodził się w 1952 roku w górskiej wiosce Zelene, rejon werchowyński, obwód iwanofrankowski. Dmytro mówi, że na Huculszczyźnie jest wielu rzemieślników takich jak on. Jego ojciec, dziadek i pradziadek zajmowali się stolarstwem. Jego dziadek i ojciec zbudowali dom z drewna, a mały Dmytro i jego bracia pomagali im: rąbali, piłowali i cięli drewno. Dziadek nauczył ich, jak robić sprzęty domowe. Dmytro Mykhailovych mówi, że jego rodzice w górach nadal używają drewnianych łyżek, patelni do naleśników, makogonu, maglevnitsy (drewnianych desek do prania), bujaków, beczek, wanien, koryt, mają miskę, ławki i krzesła.

Odwiedzając pana Dmytro, na jego podwórku można zobaczyć drewniany dom wykonany własnymi rękami. Właściciel zajmuje się stolarstwem. Wykonuje na zamówienie okna, drzwi, ławy i ławki. Aby to zrobić, używa starożytnych narzędzi: teslo, dłuta, dłuta, samolotu, stolarki. Łyżkarstwo jest integralną częścią jego pracy. Wykonuje łyżki, szpatułki, chochle, taczki, widelce, tłuczki, makohony i blaty stołowe. Do produkcji drewnianych przyborów mistrz pozyskuje drewno brzozowe, lipowe, a czasem gruszkowe. Najpierw wykonuje półfabrykaty z przetartego drewna, które następnie obrabia specjalnymi narzędziami do produkcji łyżek: frezami, szlifierkami, nożami. Zimą wytwarza więcej produktów, a latem zbiera drewno. Drewniane produkty są przyjazne dla środowiska, proste, nie lakierowane, nie malowane i lekko przypalone. Pan Dmytro pozyskuje surowce do swoich produktów w lesie, wykonując różne prace. Żałuje, że nie ma syna, któremu mógłby przekazać swoje umiejętności. Powiedział, że jeśli ktoś chce nauczyć się stolarki, to on go nauczy. Grzechem jest zakopywanie talentu w ziemi.

Jakże chcielibyśmy, aby było więcej ludzi takich jak on, którzy pielęgnują tradycje naszego narodu i przekazują je przyszłym pokoleniom. Jest tak niewielu ludzi, którzy tworzą takie piękno, którzy przekazują duchowy świat narodu ukraińskiego. Przerażająca jest myśl, że ta sztuka może zniknąć. Kto lepiej niż my może ją ożywić? Musimy włożyć wiele wysiłku w stworzenie atmosfery, w której młodzi ludzie nie będą stronić od dziedzictwa narodowego. Tylko poprzez zrozumienie przeszłości, poprzez poznanie początków własnej kultury i historii, można jasno zrozumieć teraźniejszość i wyobrazić sobie przyszłość. "Ten, kto nie zna swojej przeszłości" - lubił powtarzać M. Rylski - "nie jest godny przyszłości".

Jasny ukraiński kolor,
Wieś jest dumna ze swojego jasnego ukraińskiego koloru,
Po prostu ubrana w tymiankowe kwiaty,
Z których słońce wzeszło do nieba.
Nie da się objąć wszystkiego i nie da się spać
Dusza tego wiejskiego miodu kwiatu,
I złotych kłosów żyta,
Spoglądająca na świat chabrami.
Ogrzana słowiańską miłością
Moja wieś jest od przodków i dziadów,
Błogosławiona ludzką pracą
I Ducha Bożego od niepamiętnych czasów.
Tu czuję swoje korzenie,
Z których żyję, oddycham i wzrastam,
Bo jestem istotą świętego stworzenia,
I dlatego mam świętą misję
Czynić dobro, wierzyć, kochać
Na tej starożytnej słonecznej ziemi,
I chronić ją całym sercem,
Co narodziło się tutaj - w mojej rodzinnej wiosce.
Zakłada naszyjnik z kaliny
I kładzie chleb słońca na ręczniku...
Moja wioska jest moją świętą kołyską,
Mój ojczysty tymianek Hlybochok...

Hałyna Tkaczenko

Рекомендуємо відвідати в Hlybochok
Сторожинецький дендропарк і садиба Оренштайна

Сторожинецький дендропарк - найбільший парк Чернівецької області, включений д...

Церква святих архангелів Михаїла та Гавриїла

Перші згадки про церкву в селі Йорданешти (за радянських часів воно мало назв...

Палац родини Скибінецьких

В селищі Глибока Чернівецької області зберігся один із затишних буковинських ...

"Костел Матері Божої Скорботної" Глибока

Перша писемна згадка про селище Глибока датується 1438 роком, у 1919-1940 рок...

"Дендропарк і ботанічний сад Чернівецького національного університету" Чернівці

Ботанічний сад Чернівецького національного університету – це природоохоронна ...

Дуб Штефана чел Маре, Валя Кузьмина

Дубу, що росте на території Клішковецького лісництва (Глибоцький район), випо...

Єзуїтський костел (Найсвятішого Серця Ісуса), Чернівці

Костел Найсвятішого Серця Ісуса - костел єзуїтів в Чернівцях. Пам'ятка неогот...

Які туристичні (пішохідні) маршрути проходять через/біля Hlybochok?

Фотографії
Найбільший вибір готелей!
Гід КарпатамиOnline

Задайте питання про подорожі Карпатами, щоб почати розмову.