- Пампухи ся невдали, пироги пересолила. Йоооой, а капусту, капусту забула. Маришю - біжи виключи ту капусту, бо вже певно згоріла... Міську, ану неси ту мидницю з студенинов, най ся подивлю шо там... Шо значе занятий, все ти занятий, най би тебе качка копнула, занятого такого. А полядвицю собі краяти він не занятий - дивисі-дивисі. Бігом поклав, то на свята, іроде нечистий!
Jeśli nie pokłócisz się przed Świętami, możesz uznać, że święta się nie udały )))
Ludowa mądrość
Pokłócić się w Wigilię to jak mieć uszy w barszczu - musi być w porządnej galicyjskiej rodzinie. Zanim usiądziesz do stołu, cała rodzina musi się dobrze pokłócić, aby ich twarze przez pierwsze pół godziny siedzenia nie zdradzały żadnego wskazania na szczęście, radość i święto (a najlepiej, jeśli zaczniesz się kłócić jeszcze dzień wcześniej - od momentu, gdy wlewasz galaretę do miski, talerza, miseczki, wiaderka, sortując ją na bardziej tłustą i chudą...) Jeśli nie pokłócisz się przed Świętami, możesz uznać, że święta się nie udały - to znaczy, że ktoś w rodzinie coś ukrywa, albo nie daj Boże, nie pilnował przygotowania potraw, albo nie zauważył, jak ktoś podjada świąteczne produkty...

Inna rzecz, która też musi być, to 12 potraw. Choć dwanaście rzadko się udaje, częściej trzy lub czterdzieści pięć, ale to też musi być. Im więcej potraw, tym lepiej święto się uważa. I to nic, że cała rodzina musi pracować w kuchni przez kilka dni - bez potraw nie ma ani kłótni, ani Świąt, ani rodziny. Więc wszyscy biegną do kuchni, aby zwijać postne gołąbki, bo Święta tuż-tuż, a koń jeszcze się nie przewrócił!

P.S. Niech wszystko uda się bez kłótni, i nie przesólcie uszek!

