Zapytaj przewodnika AI:

Trasa: Mykulyczyny – grzbiet Kichera – Przełęcz Synewir – Góra Kam'yanka (1496 m) – Góra Ozerna (1578 m) – Jezioro Synewir. Całkowita długość trasy – 24 km

19

Будь-який поважний турист хоча б один раз в житті повинен відвідати озеро Синевир – справжній перлині Карпат, яка вважається однією із найзагадковіших, найкрасивіших і найбільших гідрологічних пам’яток природи українських гір. Найпростіше та найшвидше добратися до озера – з села Синевирська поляна. Але мандрівникам, які пройшли горами сотні кілометрів та стоптали не одну пару взуття, такий варіант абсолютно не прийнятний…

Alternatywny i, moim zdaniem, znacznie ciekawszy sposób na odwiedzenie Jeziora Synewir to 24-kilometrowa malownicza trasa z Mykulyczyny: przez grzbiet Kichera, Przełęcz Synewir, góry Kam'yanka i Ozerna.

Wybór trasy

Przeglądając internet w poszukiwaniu interesujących tras w Karpatach, przypadkowo natknąłem się na takie zdanie: "Kiedyś popularna wśród turystów była piesza trasa do Jeziora Synewir z Mykulyczyny, przez grzbiet Kichera, Przełęcz Synewir, góry Kam'yanka i Ozerna, a teraz wydaje się, że turyści stali się jacyś inni... Przyjeżdżają nad jezioro samochodami i bardzo boją się zmęczyć nogi."

Wyzwanie od nieznanego autora, który bezpodstawnie rozczarował się naszymi turystami, zostało przyjęte natychmiast, omówione w gronie potencjalnych uczestników wyprawy (tak, właśnie potencjalnych, ponieważ, jak pokazuje doświadczenie, jest znacznie więcej tych, którzy mówią "i tak pójdę" niż tych, którzy naprawdę pójdą), a data wyjazdu została ustalona, która zresztą zbiegła się z urodzinami jednego z uczestników.

Na zewnątrz był złoty październik, a każdy z nas miał przeczucie przyjemnych chwil wyprawy, które, choć męczą nogi, napełniają ciało i duszę szczęściem i radością, pozwalają w pełni cieszyć się towarzystwem przyjaciół i naturą majestatycznych Karpat i na kilka dni wyrwać się z miasta.

23 października. Dzień pierwszy: Lwów/Kijów/Iwano-Frankiwsk – Mykulyczyny – grzbiet Kichera

Pomimo tego, że chętnych do wyprawy na trzy tygodnie przed nią było klasycznie około 25-30 osób (sytuacja znana wszystkim), dwa tygodnie przed liczna ta zmniejszyła się do 10-15, a w rzeczywistości pozostało tylko 6 osób. Cóż, jak to mówią, "babcia z wozu, koniom łatwiej..."

Ponieważ wszyscy uczestnicy byli z różnych miast, postanowiono dotrzeć do Mykulyczyny samodzielnie, ale pod warunkiem, że spotkamy się na dworcu autobusowym około południa. Nie wnikając w szczegóły, wszyscy spotkali się około 15:00. A o tej porze roku o tej godzinie należy już planować, gdzie zorganizować nocleg.

Postanowiliśmy, nie tracąc czasu, udać się na grzbiet Kichera (wzniesienie zaczyna się od ulicy Sadowej) i tam szukać miejsca na nocleg. Powiedziano – zrobiono. Po około 15-20 minutach znajdujemy się na początku grzbietu, kolejne 30-40 minut – i grupa jest już nad Mykulyczynem. Idzie się dość łatwo, nie ma ostrych zmian wysokości.

Około połowy grzbietu natrafiliśmy na szałas pasterzy (znajduje się po lewej stronie drogi, około 100 metrów w dół), gdzie postanowiliśmy spędzić noc. Gospodarzy nie było, ponieważ w październiku wszystkie stada zostały już dawno zebrane w dolinę, więc chatki będą pustoszeć aż do następnego sezonu. Niedaleko szałasu, trochę w lewo i bliżej lasu, znajduje się źródło, więc wszystko, co potrzebne do obozu, było dostępne.

Jak można się było spodziewać, nikt nie planował szybko iść spać. Dlatego wieczór przeciągnął się do późnej nocy – z rozmowami, anegdotami, ciekawymi historiami i piosenkami przy ognisku. Pierwszy dzień dobiegł końca...

24 października. Dzień drugi: grzbiet Kichera – Przełęcz Synewir – Góra Kam'yanka

W wyniku nocnych posiedzeń nikt rano się nie spieszył (tym bardziej, że mieliśmy mnóstwo czasu). Po śniadaniu i spakowaniu obozu wyruszyliśmy na trasę około 10:00-10:30. Kontynuowaliśmy ruch po grzbiecie Kichera.

Zauważam, że czasami na trasie można spotkać oznaczenia czerwonego koloru, jednak o tej porze roku nie są one zbytnio potrzebne – prawie do samej Przełęczy Synewir prowadzi dobrze wydeptana droga polowa. Jedyny moment, o którym warto wspomnieć, to to, że na końcu grzbietu jest rozwidlenie – w prawo prowadzi Karpacki szlak turystyczny, w lewo ucieka nasza droga.

Na samej przełęczy postanowiliśmy odpocząć i zjeść obiad. Zajęliśmy miejsce w tylnej części kawiarni przydrożnej, zaparzyliśmy herbatę/kawę. Godzina (a może trochę więcej) minęła błyskawicznie. Zbierając siły, wyruszyliśmy na trasę.

Około 400-500 m po trasie do wejścia na teren parku narodowego "Synewir" zaczyna się trasa do Jeziora Synewir przez Kam'yankę i Ozerna, która jest oznaczona na zielono. Postanowiliśmy nie robić dłuższych postojów i iść, aż znajdziemy dobre miejsce na nocleg.

Zdobywamy wysokość, równocześnie zbierając grzyby – są wszędzie, co bardzo cieszy. Idąc dobrze oznakowaną trasą, dotarliśmy do podnóża Góry Kam'yanka, gdzie postanowiliśmy spędzić noc. Na kalendarzu 24 października, a temperatura powietrza – jakby to były pierwsze dni grudnia. Co tu powiedzieć – góry.

Po rozłożeniu namiotów i przygotowaniu miejsca na nocleg, zabraliśmy się do gotowania grzybów. Było ich tak dużo, że postanowiliśmy kolację zrobić tylko z nich, smażonych z boczkiem i cebulą. Nikt nie odmówił takiego pysznego menu. Strome podejście i sycąca kolacja zrobiły swoje, wszyscy spali jak szczeniaki.)))

W nocy temperatura powietrza spadła gdzieś do -2-3°C, spadł lekki śnieg.

25 października. Dzień trzeci: Góra Kam'yanka – Góra Ozerna – Jezioro Synewir

Poranek był niezwykle przyjemny – czuć było lekki mróz, a wszystko wokół było pokryte pierwszym (a może już nie pierwszym) śniegiem. Po śniadaniu spakowaliśmy oboz i wyruszyliśmy na trasę. Wystartowaliśmy około 10:00.

Przed nami podejście na Kam'yankę – strome, ale nie długie. Po około godzinie byliśmy już na szczycie, który przywitał nas gęstymi chmurami. Ale nie było potrzeby martwić się o to, że się zgubimy – wszędzie było wyraźne zielono-białe oznakowanie. Nikt nie chciał zatrzymywać się na szczycie, ponieważ gęsta szara chmura robiła swoje z wielką wprawą – natychmiast mokły ubrania, buty, plecaki, odkryte części ciała. Tak więc ruszyliśmy dalej. Zstępując w dolinę, przywitało nas słońce.

Przechodząc kilka kilometrów, postanowiliśmy zrobić postój. Dziś urodziny jednego z uczestników wyprawy, więc postanowiliśmy go pogratulować i trochę "pomatraszyć". Następnie – ostatni wysiłek na grzbiet, potem – na Górę Ozerna. Oto jesteśmy na szczycie, a tam, w dole, widać niebieską taflę Jeziora Synewir.

Ześlizg z Ozernej jest bardzo stromy, szczególnie gdy padał deszcz lub śnieg, więc trzeba być bardzo ostrożnym. Dlatego się nie spieszymy. Prawda, że polana szybko się kończy i wchodzimy do ciemnego lasu świerkowego. Tutaj jest już dobra ścieżka, którą idziemy, nie skręcając, aż do wyjścia z lasu na polanę.

Na wyjściu natrafiamy na szałasy. Z nich w dół prowadzą dwie drogi. Aby dotrzeć do jeziora, należy trzymać się lewej strony polany (na końcu wyjdziecie na drogę z zielonym oznakowaniem). Jeśli wyjdziecie na drogę po prawej stronie i zjedziecie nią, dotrzecie do wsi Synewirska Polana.

30-40 minut w dół drogą i osiągamy nasz cel – Jezioro Synewir. W październiku nie wygląda tak pełne jak wiosną czy na początku lata, ale mimo to, perła Karpat jest przed nami. Po zrobieniu zdjęć, spacerze wokół, karmieniu ryb chlebem, postanawiamy udać się do wsi. Dotarliśmy do trasy, gdy już się ściemniało, więc nie było już możliwości dotarcia do samej Synewirskiej Polany. Rozstawiając namioty na jednej z przydrożnych polan, postanowiliśmy spędzić noc.

Następnego dnia o 06:00 już jechaliśmy do Mykulyczyny. A stamtąd droga do domu.

Pomimo tego, że naszej grupie udało się rozciągnąć trasę o długości 24 km na niemal trzy dni, nikt nie był rozczarowany wyprawą; wszyscy pozostali zadowoleni, na zawsze zapisując w pamięci szczęśliwe chwile podróży, o której z przyjemnością można opowiadać przyjaciołom, krewnym i bliskim.

Aby dodać komentarz, możesz: zalogować się lub zarejestrować.
Zdjęcia
Найбільший вибір готелей!
Możesz być także zainteresowany
Wędkarstwo w Zachodniej Ukrainie: 7 zbiorników wodnych, które warto odwiedzić

Karpaty.Rocks

piątek, 2026, Lipiec 24 - 10:01

Domek z kominkiem w Werchowynie: 10 ofert w sercu Huculszczyzny na rodzinne lub romantyczne wakacje

Karpaty.Rocks

czwartek, 2026, Lipiec 23 - 14:10

Dziesiąty kilometr Worohty (wieś Zawojeły): przegląd domków i najlepszy start do samodzielnego zdobywania Howerli

Karpaty.Rocks

czwartek, 2026, Lipiec 23 - 14:09

Przewodnik po KarpatachOnline

Zadaj pytanie o podróże po Karpatach, aby rozpocząć rozmowę.