Vypchyna to najwyżej położona wieś na Huculszczyźnie, w
rejonie putyłowskim obwodu czerniowieckiego. Nie ma w niej ludności, mieszkańcy opuścili ją w latach 90. ubiegłego wieku, rozpraszając się do bardziej oddalonych wiosek. Ale raz w roku, w święto kościelne, przyjeżdżają do miejsca swoich przodków, do kościoła i na cmentarz.
Wieś położona jest na wysokości 1100 m n.p.m. i tym samym jest najwyżej położoną osadą w Ukrainie. Odległość od
miasta Czerniowce: 136 km. Na północny wschód od wsi ma swój początek potok Polonystyi, lewy dopływ rzeki Ripnya.
Tradycyjne rzemiosło ludowe: haft ludowy, wyrób pisanek, pozyskiwanie drewna, obróbka drewna, hodowla owiec.
Stuletni kościół Świętych Piotra i Pawła oraz stary cmentarz przypominają nam, że kiedyś była tu wieś Vypchyna. Tak długo, jak kościół i groby będą dobrze utrzymane, tak długo będą żyć. Jest to opinia ludzi, którzy sami lub ich rodzice opuścili tę wysokokarpacką wioskę i przenieśli się do doliny. Na wyżynach wsi nie ma mieszkańców.
Każdego roku, 13 lipca, mieszkańcy wsi w każdym wieku przyjeżdżają do Vypchyny na święto kościelne. Zabierają ze sobą dzieci. Przygotowują się do tej podróży. Odprawiają nabożeństwo w starym kościele, a następnie udają się na groby swoich krewnych, zapraszając wszystkich do modlitwy za dusze zmarłych i poczęstunku. W tej podróży do ziemi przodków jest pewien sakrament. Być może dla ludzi jest to miejsce siły i pamięci.
Oczywiście rzeczy duchowe są ważne dla ludzi i w ten sposób dbają o swoje dziedzictwo i przemyślają je, karmią się nim, przekazują je swoim dzieciom, potomkom. Wioska zaczęła znikać, gdy tylko reżim sowiecki upadł, gospodarka się załamała, a mieszkańcy przenieśli się do doliny.
W czasach sowieckich do Wypyszyny pędzono konie, a na cmentarzu celowo przewracano krzyże. Członkowie Komsomołu byli pędzeni do sąsiednich wiosek, aby usuwać krzyże z kościołów i wybijać okna, ale nie dotarli tutaj. Ludzie opowiadają historie o tym, jak podczas II wojny światowej "skoczkowie" (oddziały specjalne NKWD - red.) przyjechali i wypędzili ludzi z Wypyszyny. Rozbili piece w domach, ale mieszkańcy zostali. Wszystkich bardziej świadomych mieszkańców wywieziono na Syberię, a mieszkańcy wsi długo milczeli i umarli wraz ze swoimi wspomnieniami.
Społeczność jest dumna z muzeum i majątku L. Kobylicy oraz tradycji huculskich.